Menu

Wyszukiwanie

Licznik

Liczba wyświetleń:
983734

Poradnik dla rodziców

Poradnik dla rodziców
Wychowanie obywatelskie

 

Ks. Adam Skreczko

 

Wychowanie obywatelskie jest wycinkiem wychowania umysłowego i moralnego sytuującym człowieka w społeczeństwie i wyposażającym go w atrybuty potrzebne do pożytecznego uczestnictwa w życiu społecznym i politycznym. Powinno kształtować człowieka świadomego swojego członkostwa w danej społeczności z chęcią aktywnego uczestnictwa w jej życiu dla ogólnego dobra.

 

W wychowaniu obywatelskim wyróżnić można dwa elementy: umysłowy — przekazujący atrybuty wiedzy (społecznej, politycznej, prawnej, gospodarczej) i budowanych na jej bazie umiejętności, oraz nurt moralny — kształtujący postawy obywatelskie, prospołeczne. Element umysłowy tworzy fundament rozwoju moralnego. Wiedza stanowi bowiem podłoże do kształtowania postaw — zasadniczego celu wychowania obywatelskiego.

 

Wychowanie obywatela — patrioty do życia w społeczności państwowej powinno zaczynać się w domu rodzinnym. Rodzice powinni zdawać sobie sprawę z tego, w jaki sposób każda rodzina uczestniczy w tworzeniu więzów życia społecznego. W rodzinach, w których zachowane są właściwe relacje pomiędzy rodzicami a dziećmi, młody obywatel uczy się odróżniać dobro od zła, kształtuje się jego charakter, uczy się odpowiedzialności za swoje czyny.

 

W stosunku do państwa i władzy państwowej rodzina ma pewne zobowiązania, jak np. podatki, służba wojskowa, służba społeczna w czasie pokoju oraz wykształcenie i wychowanie obywatelskie. Ważną sprawą jest podejście rodziców do tych obowiązków.

 

W atmosferze życia rodzinnego dziecko uczy się cnót obywatelskich, uczy się traktowania z szacunkiem i miłością drugiego człowieka. Utrwala w sobie te postawy społeczne i moralne, które budują wszystkie powiązania w życiu wspólnotowym. Szkołę etyki zawodowej zaczynamy na kolanach czułej matki i miłującego ojca. Fundamentem jest miłość, która sprawia, że wzajemne poddanie małżonków nie jest niewolą, że posłuszeństwo rodzicom nie hamuje rozwoju dziecka, a wymagania dyscypliny ze strony rodziców nie stają się źródłem rozdrażnienia i wzajemnych uprzedzeń młodego pokolenia.

 

Skoro rodzina jest szkołą cnót obywatelskich wszystkie autorytety powinny chronić tę szkołę zabezpieczając jej podstawowe prawa. Rodzina bowiem, jako wspólnota życia i miłości, jest społecznością podstawową, najmo­cniej ugruntowaną, wielorako powiązaną ze społecznością wielką i zabezpieczającą pełny rozwój wszystkich form życia wspólnego.

 

We wspólnocie rodzinnej miłości wyrośnie nowe pokolenie Polaków, które będzie budować społeczeństwo nadchodzących wieków. Tylko dzieci odważne w wyznawaniu prawdy i wrażliwe na poszanowanie dobra będą mogły odpowiedzialnie podjąć obowiązki na każdym stanowisku. Tak wychowywane dzieci będą też mogły odbudować autorytet władzy przeżywający kryzys.

Dotychczas jedną z podstawowych cech, którą wychowawcy pragnęli wykształcić u wychowanków w procesie wychowania obywatelskiego, był patriotyzm. Patriotyzm wydaje się być również współcześnie ściśle związany z wychowaniem obywatelskim.

Nie bez znaczenia w wychowaniu obywatelskim są symbole znajdujące się w domu rodzinnym — miniatura flagi, orzeł, popiersie bohatera narodowego, obraz ze sceną historyczną itp. Ważny jest też udział dzieci wraz z rodzicami w uroczystościach państwowych. Rodzice na miarę percepcji dziecka powinni tłumaczyć mu dlaczego w nich uczestniczą, co się czci.

 

Specyfika oddziaływania w ramach wychowania obywatelskiego, głównie w zakresie troski o społeczną użyteczność człowieka, nakłada szczególne obowiązki na szkołę oraz inne placówki oświatowe i opiekuńczo-wychowawcze, a więc na nauczycieli i pedagogów instytucjonalnych jako odpowiedzialnych za kształtowanie prospołecznych postaw młodych. Oni bowiem posiadać powinni stosowną wiedzę i umiejętności formowania osobowości obywatelskich: ludzi świadomie realizujących swoje prawa i wykonujących obowiązki, aktywnych i oddanych społeczności. To ich wielki obowiązek i podstawowe zadanie sy­stemu edukacji. Rodzice powinni czuwać nad tym, jak przebiega wychowanie obywatelskie w szkole i w razie potrzeby reagować. Dlatego w tej materii konieczna jest dobra współpraca pomiędzy rodzicami a szkołą.

 

Ważnym sposobem zdobywania wiedzy obywatelskiej jest obserwacja życia publicznego. Pomocne w tym powinny być media. Nie może umykać ta sprawa rodzicom, jeśli chcą w dziecku ukształtować właściwe postawy obywatelskie. Ważne więc ich własne zainteresowanie sprawami państwa oraz uczestnictwo w sprawach ważnych dla wszystkich obywateli, jak np. wybory. Nie mniej istotną sprawą są odpowiednie komentarze do wydarzeń związanych z ważnymi sprawami dla naszego państwa. Dziecko w ten sposób uczy się odniesienia do przedstawicieli rozmaitych instytucji państwowych, jak też do własnego państwa.

 
 
Temperament dziecka a wychowanie

 

Jednym z naczelnych zadań rodziców jest dobre poznanie i zrozumienie dziecka. Nie da się dobrze wychowywać, nie znając swojego dziecka. Ważnym elementem tego poznania jest temperament dziecka.

 

Każde dziecko ma swój wrodzony temperament, czyli zespół cech, który predysponuje je do pewnych zachowań i reakcji na otaczający świat. Z określonym temperamentem dziecko się rodzi i już nigdy nie może się go pozbyć. Ten czysto naturalny sposób postępowania, szczególnie kiedy osoba posiada zbyt żywy lub niewrażliwy temperament, stanowić może wielką trudność wychowawczą, którą trzeba przezwyciężyć przez nadbudowanie nad nim wyższej struktury indywidualności.

 

Dla rodzica nie może być to sprawa obojętna z jakim temperamentem dziecko przychodzi na świat. Jest on składnikiem strukturalnym indywidualności dziecka i wymaga indywidualnego podejścia w procesie wychowania. Znajomość temperamentu dziecka jest przydatna dla właściwej oceny niepokojących sygnałów - choroby, zaburzeń rozwoju lub po prostu sytuacji, która jest dla dziecka stresująca. Rodzice często nie zadając sobie trudu poznania temperamentu swojego dziecka używają w stosunku do niego błędnych metod, albo mając więcej dzieci, stosują w ich wychowaniu takie same metody i potem się dziwią czy nawet skarżą, że wychodzą z tego różne skutki. Ustalenie temperamentu dziecka jawi się więc jako sprawa ze wszech miar ważna. Umiejętność rozpoznawania temperamentu należy ćwiczyć.

 

Termin, pochodzący od łacińskiego wyrazu temperare, znaczącego mieszać coś ze sobą, wiązał się z teorią starożytnych lekarzy: Greka Hipokratesa (V w. przed Chr.), ojca medycyny i Rzymianina Galenusa (II w. po Chr.) o wilgotnościach (humores) w ciele ludzkim pomieszanych ze sobą, ale z przewagą bądź to gorącej krwi (łac. sanguis), zimnej żółci (gr. chole), czarnej żółci (gr. melajna chole) lub flegmy, śluzu (gr. phlegma). Stąd pochodzi klasyczny podział temperamentów na sangwiników (żywe, zmienne reakcje, słomiany ogień), choleryków (wybuchy silnych uczuć), melancholików (łagodne usposobienie i powolność), flegmatyków (obojętność uczucio­wa i mała ruchliwość). Warto zaznaczyć, że są różne podziały temperamentów, według różnych kryteriów.

 

Stosunkowo rzadko spotyka się czyste temperamenty wśród ludzi. O wiele częściej mamy do czynienia z temperamentami mieszanymi, z przewagą jednego z nich. W celu rozpoznania temperamentu należy sięgnąć po odpowiednią literaturę. Oto cechy 4 klasycznych temperamentów ujęte skrótowo: towarzyski sangwinik mówi; perfekcyjny melancholik rozmyśla; energiczny choleryk działa, a myślący flegmatyk obserwuje.

 

Celem pedagogicznych działań powinno być wzmocnienie pozytywnej aktywności dziecka. Można to osiągnąć umożliwiając dziecku ćwiczenia umiejętnego obchodzenia się ze swoim temperamentem, aby mogło nauczyć się jego opanowania. Pod określeniem harmonizowania temperamentu nigdy nie można rozumieć niwelowania go, lecz lepsze, świadome obchodzenie się z nim.

 

Kolejnym krokiem jest umiejętność dostosowania rodzicielskich oddziaływań wychowawczych odpowiednich do danego typu temperamentu.

 

Wychowanie temperamentu sangwinicznego polega przede wszystkim na wzmocnieniu woli obdarzonego nim osobnika i jej wytrwałości. Także i decyzja, która jest szybka u sangwinika, winna być poprzedzana większą rozwagą i kierować się nie tyle impulsami, co raczej motywami racjonalnymi. Słowem, temperament ten wymaga obramowania mocnym charakterem.

Flegmatyk, z reguły monoideowiec przy podejmowaniu decyzji, kierujący się przeważnie jednym motywem, wymaga rozszerzenia swoich zainteresowań i dopuszczenia do głosu większej ilości motywów przy wyborze, jakiego ma dokonać jego wola. Z tych też względów wskazane jest dla niego kształcenie ogólne, poszerzające jego zainteresowania.

 

U choleryka należałoby poprawić rozwagę przed podjęciem decyzji, przyhamować jej szybkość przez wprowadzenie zastanowienia wspomagającego trafny wybór, poprzez przyjęcie słusznych zasad jako motywów wyboru. Trzeba też zwracać uwagę w wychowaniu na rysujący się u choleryka władczy stosunek do otoczenia, aby go ukierunkować raczej na potrzeby bliźniego i na służenie mu. W sposobie wychowania należy unikać z nim przemocy i siły, a raczej odwoływać się do jego dobrej woli i ambicji.

 

Duże wahania w procesie decyzji u melancholika, wyczerpujące jego siły, wymagają korekty ze strony wychowania. Wybór ze strony jego woli staje się u niego problemem niełatwym do rozwiązania. Praca nad wychowaniem melancholika winna zmierzać do przyspieszenia jego decyzji, do skracania jego wahań. Trzeba też poprawić jego usposobienie w stosunku do otoczenia. Ponieważ z natury jest on nieśmiały i raczej unikający towarzystwa, a szukający samotności, trzeba mu pomagać do przełamywania takiej postawy, wciągać go w towarzystwo drugich, np. rówieśników. Jeśli który spośród wyżej wymienionych typów, to przede wszystkim melancholik wymaga, by potrzeba uznania była realizowana w stosunku do niego i by zauważać i podkreślać jego sukcesy.

 

W dużej mierze od podejścia wychowawców zależy, czy dany temperament będzie dla dziecka szczególny darem, czy też nieść będzie zagrożenia.



Temperament rodzica a wychowanie

  

Każdy rodzic jest odrębną indywidualnością, bo nie ma dwóch takich samych ludzi. Przynosi na świat sobie tylko właściwe cechy osobowości, zdolności, sposoby reagowania, własny styl i sposób wyrażania się. Niektóre z tych cech są odziedziczone, inne zaś nabyte. Cechy te mogą być rozwijane pod wpływem wychowania, albo też tłumione i zniekształcane. Znajomość ich jest podstawową sprawą dla wychowania domowego. Zwłaszcza, gdy idzie o własny temperament, czyli zespół cech, który predysponuje do pewnych zachowań i reakcji na otaczający świat, a także na własne dziecko. Określenie własnych, unikalnych: mocnych i słabych stron, pozwala matce i ojcu lepiej zrozumieć siebie jako rodzica oraz właściwie kształtować relacje wychowawcze. Warto więc zadać sobie trud określenia cech własnego temperamentu i uświadomienia sobie tego, jak one wpływają na wychowanie.

 

Rodzic towarzyski (sangwinik). Sangwinik czuje się w pełni dobrze tylko wtedy, gdy jest w towarzystwie innych ludzi. Jest otwarty, znajduje zainteresowanie i zrozumienie dla wszystkiego, co się wokół niego dzieje. Jego osądy są rzadko ostateczne, właściwie nie jest pamiętliwy. Posiada wspaniałą umiejętność radosnego nawiązywania kontaktów.

 

Towarzyski rodzic kocha zabawę i lubi mieć widownię. Spontaniczny rodzic, wykorzystując swój temperament, bawi się chętnie z dziećmi w różne gry. Gdy jednak nie znajduje zainteresowania ze strony gromadki, może utracić czar, ponieważ sangwinik potrzebuje potwierdzenia swojej wartości przez reakcję otoczenia. Rodzic takiego rodzaju jest najbardziej doceniany przez dzieci o podobnej osobowości, które mogą się śmiać razem z nim (ale nie dzieci melancholicy — te często czują się zakłopotane przy takim rodzicu).

 

Rodzic silny (choleryk). To działacz, człowiek dynamiczny. Posiada zdolność kierowania. Jest impulsywny, przekonywujący. Zawsze ma rację. Wszystko zawsze wie i chętnie działa. Lubi niebezpieczeństwo. Jest energiczny, i odpowiedzialny. Reaguje szybko i gwałtownie. W błyskawicznym tempie analizuje posiadane dane i podejmuje na ich podstawie decyzje.

 

Ponieważ silny rodzic natychmiast staje się naczelnym wodzem w każdej sytuacji, kierowanie rodziną wydaje mu się zupełnie naturalne. Wszystko, co ma do zrobienia, to ustawić oddział w szeregu i wydać rozkazy. To takie proste. Ojciec choleryk przyzwyczajony jest do wydawania stanowczych poleceń w świecie biznesu, bez krytyki z czyjejkolwiek strony, i oczekuje takiego samego posłuchu w domu. Matka choleryk, często zamężna ze spokojnym człowiekiem, który nawet nie próbuje się z nią nie zgadzać, twardo rządzi rodziną, a jej szybkie decyzje przeważnie są dobre.

 

Mocną stroną silnego rodzica jest umiejętność motywowania i działania, natomiast jedną ze słabych stron jest oczekiwanie bezwzględnego posłuszeństwa ze strony wszystkich wokoło. Powinien uczyć się akceptować różnice i rezygnować z upierania się przy „swoim” zdaniu, czy sposobie widzenia. I nie wprowadzać do domu niepotrzebnych napięć.

 

Rodzic perfekcyjny (melancholik). Jest to myśliciel. Odkrywa, obmyśla, planuje. Cechuje go duża głębia. Natura bardzo wrażliwa, delikatna. Egocentryk. Nie uzewnętrznia swoich emocji nawet w chwilach tragicznych zdarzeń. Chętnie opiekuje się skrzywdzonymi i robi to z przesadną czułością i patosem. Nie lubi zmian, nowości. Mówi z reguły cicho, wolno i bez gestykulacji. Nie ufa ludziom, trudno nawiązuje nowe znajomości.

 

Rodzic perfekcyjny jest takim rodzicem, jakim życzyliby sobie być wszyscy inni: czysty, schludny, zorganizowany, punktualny, analityczny, przywiązujący znaczenie do szczegółów, współczujący, utalentowany, oddany, cierpliwy, uzdolniony artystycznie, kreatywny, poetyczny, wrażliwy, szczery i zdecydowany. Taki rodzic traktuje wychowywanie dzieci jako poważny projekt życiowy i żadna inna osobowość nie angażuje się tak całkowicie w ukształtowanie perfekcyjnych dzieci.

 

Rodzic spokojny (flegmatyk). Osobę z przewagą cech flegmatyka wyróżnia łagodność. To przyjazny, cierpliwy i zadowolony obserwator. Przyjmuje wszystko ze spokojem. Nic ani nikt nie jest w stanie go zaskoczyć. Dokładny, staranny opanowany i pedantyczny w wykonywaniu obowiązków. Lubi komfort w każdej sytuacji. Lubi dobre jedzenie. Umie czekać. Chętnie podejmuje się prac, które są czasochłonne i pracochłonne. Nie okazuje emocji, a to czasem utrudnia kontakty z innymi. Cierpliwy w znoszeniu prowokacji i zaczepek. Ma zdolność słuchania tego, co mówią inni. Spokojni rodzice mają łagodną, powściągliwą, opanowaną, cierpliwą i sympatyczną naturę — mile widzianą u ojca lub matki). Oni się nie kłócą ani nie walczą, nie dążą za wielkimi osiągnięciami, umiejętnie radzą sobie z trudnościami, nie zachowują się irracjonalnie lub histerycznie.

 

Jednak ten wyrozumiały rodzic ma pewne mankamenty. Jeżeli rodzic flegmatyk nie opracuje zestawu zasad wprowadzających dyscyplinę i łatwych do zapamiętania, dziecko sangwinik może swobodnie lawirować, unikając konsekwencji, a dziecko choleryk będzie rządziło domem. Spokojni rodzice muszą się często zmusić do kontaktów z dziećmi, zanim przestanie istnieć możliwość porozumiewania się. Rodzic flegmatyk, który zamyka się we własnym świecie, który ucieka od odpowiedzialności wynikającej z faktu bycia rodzicem, nie wyświadcza dziecku przysługi.

 

Warto pamiętać, że temperamentu nie można oceniać w kategoriach moralnych: zły czy dobry, bo jest on funkcją układu nerwowego i raczej się nie zmienia. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, jaki temperament się posiada bo rzutuje on na wiele spraw związanych z wychowaniem.



Ks. Michał Sopoćko o wychowaniu w rodzinie

  

Ksiądz Michał Sopoćko w swoich publikacjach kreślił przejrzysty obraz rodziny i jej problemów, obraz, który także obecnie zadziwia swoją jasnością i aktualnością. Wiedział, że bez rodziny, jej troski o wychowanie i służby życiu, nie ma mowy o rozwoju narodu i Kościoła. Nie tylko dostrzegał zagrożenia, ale dawał też szczegółowe wskazania, jak w duchu wiary, przezwyciężać rozmaite trudności i kryzysy. Oto niektóre myśli zaczerpnięte z jego nauczania na ten temat.

 

Zrodzenie i wychowanie dzieci jest pierwszorzędnym celem małżeństwa, który wskazał małżonkom Stwórca. Dlatego obowiązki względem dzieci należą do największych obowiązków rodziców. Te obowiązki rozpoczynają się nie tylko przy urodzeniu dziecka, ale zaraz po ślubie. Ten owoc miłości winien być również przedmiotem miłości małżonków od pierwszego ze sobą obcowania, przedmiotem ich zabiegów i trosk szczególniejszych, by biorąc udział w akcie stwórczym Boga, nie wykoślawiać jego planów, lecz tylko współdziałać z jego życiodajną mocą.

 

Prawo Boże najwyraźniej piętnuje wszystkie sposoby zapobiegawcze jako bardzo ciężkie przewinienia, a poronienie czy przerywanie ciąży w jakimkolwiek okresie, utożsamia z zabójstwem niewinnego człowieka. Małżonka daje Ojczyźnie nowego obywatela, a Kościołowi nowego członka, dlatego winna ufać miłosierdziu Bożemu oraz kochać Stwórcę i swój naród, co zwykle ułatwia poród i szczęśliwe rozwiązanie.

 

Miłość dzieci jest naturalnym obowiązkiem rodziców. Opatrzność miłosierna składa w ręce rodziców nowego człowieka, przeznaczając go do Królestwa Bożego. O tym celu ostatecznym winni oni przede wszystkim pamiętać i po urodzeniu dziecka jak najprędzej je ochrzcić.

 

Ksiądz M. Sopoćko uważał, że autorytet, czyli sprawowanie władzy rodzicielskiej w rodzinie, nie może powodować zahamowania wolnej woli dziecka, skłonnego do samowoli i wymagającego autorytatywnego kierownictwa. Ważną sprawą jest sposób sprawowania władzy rodzicielskiej. Autorytet rodziców nie może opierać się na sile fizycznej. Ważną rzeczą jest równowaga wewnętrzna, czyli panowanie nad sobą rodziców. Aby rozkazywać i imponować dziecku, trzeba wpierw poznać je i liczyć się z jego psychiką. Nie można też schematyzować dzieci, lecz uwzględniać ich indywidualność. Dziecko winno być przez rodziców szanowane, by nie niweczyć słabej woli dziecka brutalnością i przymusem. Dziecko jest całą ludzkością w kwiecie, a czynnikiem, pobu­dzającym jego rozkwit, jest miłość, jaką trzeba darzyć dzieci i przywiązywać ich do siebie. Kochać to przede wszystkim wyjść z samego siebie i udzielać się innym, to żyć z dziećmi i dla dzieci. Bez miłości władza będzie tylko objawem siły brutalnej, która uniemożliwi i zachowanie autorytetu.

 

Ksiądz M. Sopoćko uważał, że wykonywanie władzy rodzicielskiej winno być stanowcze i silne. Stanowczość winna być raczej powolną niż nieugiętą, ludzką niż brutalną, współczującą, która zdaje sprawę z tego, co się dzieje w sercu i umyśle dziecka. Źle zastosowane ustępstwo może być zgubne dla autorytetu, ale zastosowane w porę, odpowiada prawdziwej jego istocie.

 

Narażony na szwank autorytet rodzicielski może i musi uciekać się do kary, jako do ostatecznego środka. Ale są pewne warunki stosowania kar. Karę należy stosować do winy. Ważniejszą jest rzeczą ograniczenie kar i nadanie im znaczenia moralnego przez skierowanie woli dziecka na drogę obowiązku i prawa. Należy nawet w stosowaniu kary kierować się pobudką miłości, o której dzieci wątpić nie powinny. Karanie winno być dostosowane do wieku i usposobienia. Przede wszystkim nie wolno karać dzieci w gniewie, ani strofować z przesadną ostrością, lecz z miłością i łaskawością, chociaż zarazem ze stałością i wyrozumiałością.

 

Wychowanie ma zmierzać nie tyle ku temu, by dziecko nie czyniło złych rzeczy, ile raczej ku temu, by czyniło dobrze. Dlatego rodzice mają być dzieciom doradcami i ustawicznym przykładem. Ponieważ władza nad dziećmi spoczywa w ręku ojca i matki, dlatego oboje, dla podtrzymania autorytetu, muszą bardzo się troszczyć, by działać zgodnie i jednolicie bez pomniejszania powagi jednego i drugiego. Jeżeli chodzi o wyniki, do których zmierzać powinno wychowanie w rodzinie, to rodzice powinni mieć na względzie ducha dobra, posłuszeństwo dzieci i karność ich, poczucie w nich szacunku dla rodziców, poczucie odpowiedzialności za swe czyny, ducha inicjatywy i ustawiczny postęp ku lepszemu.

 

Gdy idzie o wychowanie duchowe, to — według naszego Autora — obejmuje ono nauczanie, rozwój życia religijnego, wdrażanie do cnoty i dobry przykład. W odpowiednim czasie rodzice mają nauczyć swe dzieci pacierza i tych prawd, których znajomość jest konieczna do zbawienia i życia chrześcijańskiego. Jeszcze w okresie przedszkolnym rodzice winni przygotowywać i zaprawiać swe dzieci do życia religijnego. Rodzice mają pilnie czuwać nad dziećmi uczęszczającymi do szkoły, porozumiewać się z nauczycielami.

 

Co do wyboru zawodu przez dzieci, rodzice winni być roztropnymi doradcami, nie zmuszając ich do niczego wbrew zdolnościom i chęciom.

 

Warto też podkreślić, że ks. M. Sopoćko za bardzo ważną sprawę uważał wspólną modlitwę rodzinną, systematyczne uczestnictwo we Mszy Świętej, przystępowanie regularne do sakramentów św. oraz czerpanie z najważniejszego wzoru, jakim jest Święta Rodzina z Nazaretu.



Wychowanie do czystości

   

Czystość (seksualna) w potocznym rozumieniu oznacza wstrzymanie się od pożycia seksualnego poza małżeństwem oraz korzystanie z niego zgodnie z moralną powinnością. Czystość w aspekcie negatywnym ma charakter powściągliwości, opanowywania, jednakże nie należy czystości utożsamiać z powściągliwością. Czystość nie jest negacją ani brakiem. Przeciwnie, jest to przeżycie pełne treści pozytywnych. Czystość jest bowiem funkcją miłości. Jest ona warunkiem dojrzałej ludzkiej miłości. Alternatywa jest oczywista: albo człowiek panuje nad swoimi namiętnościami i osiąga pokój, albo pozwala zniewolić się przez nie i staje się nieszczęśliwy.

 

Życie w czystości wymaga odpowiedniego przygotowania. Wychowanie do czystości jest elementem chrześcijańskiego wychowania osoby ludzkiej w wymiarze płciowości. Płciowość jest sposobem istnienia człowieka i wyznacza kierunek jego rozwoju. Świadomość przynależności do danej płci kieruje zachowaniem człowieka już od dzieciństwa. W wychowaniu do czystości istotne jest przekonanie, że płciowość należy do struktury osobowości każdego człowieka, służy celom prokreacji oraz pełni ważne miejsce w relacjach interpersonalnych.

 

W wychowaniu do czystości należy podkreślać, iż darem w ludzkiej miłości może być nie tylko aktywność seksualna, ale także zdolność powstrzymania się od niej. Ma to miejsce zarówno w życiu narzeczeńskim, w pewnych okresach życia małżeńskiego, jak też w celibacie wybranym ze względu na Królestwo Niebieskie. W każdym z tych stanów — chociaż w inny sposób — seksualność włączona jest w miłość.

 

Wychowanie do czystości odbywa się nie tylko przez wszelkiego rodzaju pouczenia i informacje, ale przede wszystkim przez atmosferę domową w kochającej się rodzinie i przez przykład miłości między rodzicami. Dzieci naśladują i przyswajają od rodziców sposób bycia i odnoszenia się do siebie, wnosząc następnie podobny styl w swoje dorosłe życie.

Człowiek nieustannie musi podejmować wysiłek, aby jego władze fizyczne były podporządkowane władzom duchowym (rozumowi i woli). W ten sposób osiąga wewnętrzną wolność tak ważną w wychowaniu do czystości. Czystość oznacza bowiem odpowiedzialność za własne działania seksualne. Polega m.in. na zdolności hamowania reakcji seksualnych tak, żeby działanie wynikało z podjętej świadomie decyzji, która dąży do realizacji dobra, a nie z chwilowej reakcji ciała, które narzuca swoje mechanizmy.

 

Ważną sprawą jest też kształtowanie postawy altruistycznej dziecka poprzez podporządkowanie potrzeb i emocji biologicznych potrzebom wyższym. W wychowaniu do czystości (szczególnie przedmałżeńskiej) potrzebny jest osobisty kontakt człowieka z Bogiem. Głębia tej relacji pozwala człowiekowi na trwanie w czystości jako wyrazu miłości nie tylko do człowieka, ale także do Boga.

 

Czystość nie jest „świętą nieświadomością”, ani obojętnością, ale pełną czci odpowiedzią Bogu na postawione przed każdym człowiekiem zadanie. Jest świadomym panowaniem nad sobą, aby móc bardziej kochać. Jest posiadaniem siebie samego, aby móc siebie w pełni oddać, czy to ukochanej osobie czy też Bogu w życiu Jemu tylko poświęconym. Czystość jest więc sprzymierzeńcem miłości i pozostaje w jej służbie.

 

W wychowaniu do czystości rodzice nie powinni koncentrować się zbytnio wprost na zagadnieniach płci, gdyż trudności wynikają najczęściej z innych przyczyn (np. egocentryzmu, braku właściwego systemu wartości, itp). Istnieje konieczność właściwie rozumianego uświadomienia seksualnego dzieci i młodzieży głównie przez rodziców w odpowiednim momencie rozwoju, w sposób prosty, bezpośredni, obiektywny, bez pruderii i sztuczności, dając właściwe odpowiedzi na wszystkie ich pytania.

 

Do zachowania czystości potrzebna jest sprawność kierowania własnym życiem psychicznym (zwłaszcza emocjami) i postępowaniem nie tyle przez wypieranie przeżyć seksualnych, ile przez ich sublimację, czyli skierowanie energii seksualnej ku realizacji innych dóbr, oraz wypracowanie zdolności do powściągliwości.

 

Dojrzewanie seksualne w ostatnim czasie uległo pewnej akceleracji. Młodzież szybciej rośnie i wcześniej osiąga tzw. dojrzałość biologiczną, czyli zdolność do przekazania życia. Zdolność ta jednak nie może być utożsamiana ze zdolnością do rodzicielstwa. Ta rozbieżność czasowa między dojrzałością biologiczną a psychiczną i społeczną człowieka wskazuje na to, że w okresie dojrzewania, zadaniem człowieka nie jest rodzenie, ale przygotowanie się do przyszłych zadań. Jednym z aspektów dojrzałej osobowości jest wewnętrzne zintegrowanie sfery płciowości człowieka.

 

Zarówno sami rodzice, jak i młodzi ludzie powinni być jednak świadomi, iż prawdziwa czystość jest nie tylko owocem osobistego wysiłku i pracy nad sobą, ale także darem Boga. Stąd też rodzice powinni zachęcać dzieci i młodzież do modlitwy o zachowanie czystości.



 Gdy dziecko traci wiarę

 Dla dziecka, które ma kontakt z religią w domu, w kościele, w szkole, wiara jest czymś naturalnym. Osoby, które dziecko uważa za autorytet, mówią o Panu Bogu i świadczą o wierze swoim życiem, więc w naturalny sposób przejmuje ono ich wiarę. Co więcej, dziecko odczuwa wówczas obecność Boga w swoim życiu i umie spontanicznie do Niego się zwracać.

W miarę dorastania wiara dziecięca okazuje się nieprzekonująca, ponieważ dorośli przestają być autorytetem. Młody człowiek chce sam zbudować własne przekonania. Zmienia się też sposób odczuwania Boga. Bywa, że uczucia po prostu zanikają albo przeradzają się w uczucia negatywne, ponieważ Bóg jest postrzegany jako zagrożenie dla wolności, którą młody człowiek pragnie uzyskać.

Młody człowiek, który nie uświadomi sobie tego, co się z nim dzieje, pewnego dnia, ku własnemu zdziwieniu, na pytanie, czy jest wierzący, odpowie: „nie” albo odpowie: „Mam problem z wiarą”. Co wtedy? Jak wówczas mają reagować rodzice?

Nie należy wpadać w panikę. Wiara jest sprawą bardzo istotną w życiu człowieka, ale obowiązkiem człowieka jest postępowanie w zgodzie z własnym sumieniem i poszukiwanie prawdy. Jeżeli człowiek jest wierny tym zasadom, można być o niego spokojnym. Bóg nie pozostaje obojętny, gdy ktoś na Niego się otwiera.

Pierwszym obowiązkiem wierzących rodziców, niepokojących się odchodzeniem dziecka od wiary, jest tym mocniejsze osobiste przylgnięcie do Pana Jezusa. Niestety, dziś nagminnie się zdarza, że zamiast tym serdeczniej samemu trzymać się Pana Jezusa, rodzice zaczynają naśladować swoje dzieci w odchodzeniu od Niego.

Dzisiaj, kiedy dominująca mentalność jest coraz mniej chrześcijańska, czymś ogromnie ważnym jest znalezienie dla siebie i szukanie dla swoich dzieci (w sensie: pomagać im, żeby sobie znalazły) środowiska ludzi naprawdę wierzących, które pomoże ich wierze normalnie się rozwijać. Bycie człowiekiem wierzącym w pojedynkę z reguły kończy się jej utratą.

Kolejnym krokiem rodziców jest uświadomienie młodemu człowiekowi, że wiara jest łaską, jest darem Boga. To, że ktoś nazywa siebie wierzącym, oznacza, że taki dar otrzymał. Pan Bóg nikomu nie odmawia tego daru. Natomiast udziela go wtedy, gdy uzna za stosowne. Z tego wynika, że człowiek może — i powinien! — modlić się o dar wiary. Także rodzice powinni modlić się o dar wiary dla swoich dzieci.

Wiara jest też decyzją. A więc nie zależy od tego, co człowiek przeżywa w dłuższym lub krótszym czasie, tylko od tego, do czego jest przekonany. Ta decyzja opiera się na poznaniu Boga i na świadectwie innych ludzi. Poznawać Boga można na różne sposoby, np. czytając Pismo Święte i słuchając ludzi, którzy głoszą słowo Boże. Poszukiwanie prawdy polega też na szukaniu osoby (czy wspólnoty), której świadectwo wiary jest wiarygodne i przedstawianiu jej własnych wątpliwości. Ważne jest też szukanie odpowiedzi na wątpliwości w odpowiednich książkach, pismach młodzieżowych, czy stronach internetowych.

Należy też pamiętać, że groźnym „niszczycielem wiary” jest grzech. Wielu ludzi odchodzi od wiary dlatego, że z Bożymi przykazaniami zrobiło im się nie po drodze.

Rodzice powinni uważnie i z największym szacunkiem słuchać tego, co dziecko mówi w kwestiach wiary. Również wtedy, gdy krzyczy, albo gdy wygaduje oczywiste nonsensy. W tym słuchaniu nie może być ani zdenerwowania, ani politowania. Rodzic nie powinien nakładać na siebie maski chodzącego ideału w takich rozmowach i zbytnio moralizować. Dziecko łatwo rozpoznaje takie postawy rodziców.

Czy oczekiwać od dziecka chodzenia do kościoła, czy raczej pozwolić mu nie chodzić? Decyzję uzależnić należy od aktualnej intuicji rodzica. Nie działać jednak zbyt gwałtownie, bo można zniechęcić jeszcze bardziej dorastające dziecko. Poszukiwać pozytywnych propozycji jak np. Msza młodzieżowa, wyjazd wspólny do sanktuarium, itp. Kiedy zaś dziecko żąda, żeby rodzic się jego odejściem od wiary nie przejmował i z tego powodu nie cierpiał, to też można mu powiedzieć: „Dziecko, żądasz rzeczy niemożliwej”. Kochać dziecko to dbać o jego życie nie tylko doczesne, ale i wieczne.

Warto też wracać do historycznie pierwszej sytuacji masowego odchodzenia od Pana Jezusa, bo znajduje się w niej ogromnie ważne pouczenie, jak w sytuacji czyjegoś odchodzenia powinni się zachować prawdziwi uczniowie Jezusa. Rzecz jasna, szczególnie przejmująco pouczenie to dotyczy nas wówczas, kiedy od wiary odchodzą nasi najbliżsi: Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: Czyż i wy chcecie odejść? Odpowiedział Mu Szymon Piotr: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga (J 6, 66—69).


Obraz własnego „ja” u dziecka

 Obraz własnego „ja” i poczucie własnej wartości rozwija się głównie pod wpływem aprobaty osób znaczących w społecznym środowisku dziecka, a rodzice są pierwszymi znaczącymi osobami w jego życiu. Mając czułych rodziców o właściwych postawach dziecko nabiera o sobie dobrego mniemania. Przy podejściu surowym i krytykującym dziecko odczuwa lęk i ocenia siebie samo negatywnie.
Ważne jest okazywanie dzieciom akceptacji przez rodziców. Powoduje ono przede wszystkim to, że dziecko uczy się akceptować i lubić samego siebie i zdobywać poczucie własnej wartości. Dziecko rozwijając się w atmosferze akceptacji, w podobnych kategoriach buduje też obraz siebie i otaczającego świata. Nie będzie ono odczuwało lęku przed nowymi sytuacjami, a przeciwnie — ciekawość i chęć coraz szerszego poznawania otoczenia.
Dziecko oceniane przez rodziców oraz inne osoby z otoczenia, wytwarza swoją samoocenę, która jest początkowo bardzo zależna od tych opinii. Stopniowo dziecko zaczyna wykorzystywać swoje logiczne myślenie w celu uporządkowania wiedzy o sobie. W coraz większym stopniu potrafi porównać opinie innych na swój temat z tym, co samo o sobie myśli, a także ze swoimi realnymi osiągnięciami. Tworzy się „ja” racjonalne — zdolne do adekwatnej oceny siebie oraz dokonywania świadomych wyborów. Na kształtowanie się obrazu samego siebie wpływa również — dokonujące się około 12 — 13 roku życia — uświadomienie sobie istnienia własnego świata psychicznego. Młodzi ludzie zaczynają się interesować własną osobowością, porównywać się z innymi. W tym początkowym okresie ważne są zwłaszcza te cechy, które mają znaczenie w kontaktach z innymi ludźmi, np. koleżeńskość, odwaga, prawdomówność itd. Pod koniec tego stadium rozwoju zaczynają się też pojawiać początki autonomii w zakresie norm moralnych — stopniowo coraz ważniejsze staje się własne wewnętrzne przekonanie o słuszności postępowania, niezależnie od opinii innych ludzi oraz konsekwencji.
Szczególnie niekorzystne na kształtowanie się obrazu właściwego „ja” oraz poczucia własnej wartości odbijają się postawy nadmiernie krytykujące i wymagające oraz nadmiernie ochraniające. Przy postawie zbyt wymagającej rodzice nie odtrącają dziecka, a przeciwnie, są na nim nadmiernie skoncentrowani i starają się pociągnąć je do wzoru idealnego dziecka, jakim chcą, aby się stało. Czasem za wzorem tym kryją się własne nie zrealizowane pragnienia. Otóż dziecko przy takiej postawie rodziców łatwo rozwija w sobie poczucie mniejszej wartości, gdyż czuje się nie dość dobre. Natomiast przy postawie nadmiernie ochraniającej, rodzice widzą w nim wzór doskonałości i będąc bezkrytycznym wobec niego, uniemożliwiają mu realistyczną ocenę siebie samego, sprzyjając wytwarzaniu się nadmiernej ufności we własne siły, przecenianiu własnych możliwości.
Przy niewłaściwych postawach rodziców nie może się więc rozwinąć u dziecka realistyczna ocena samego siebie — w czym ono jest dobre, a w czym przejawia niedostatki. Ocena realistyczna pozwala na akceptację samego siebie — mimo istniejących braków, niedostatków czy wad, co oczywiście nie przeczy możliwości ich korygowania. Są jednak pewne właściwości, których zmienić nie można, a trzeba się jedynie z nimi pogodzić, zaakceptować je. I to właśnie mogą ułatwić dziecku rodzice o dobrze rozwiniętych postawach rodzicielskich.
Innym powodem powstania rozbieżności między obrazem własnego „ja”, a rzeczywistością jest zniekształcony odbiór informacji dostarczanych przez działanie. Dziecko po prostu nie zdaje sobie sprawy ze skuteczności swojego postępowania, stąd nie potrafi wyrobić sobie obiektywnego sądu o własnych umiejętnościach.
Rodzice są skłonni do potępiania takiego zachowania, którego nie rozumieją. Często sami z tego nie zdają sobie sprawy, bo wydaje się im, że znają przyczyny. Mają jakby gotowe etykietki, które naklejają. Projektują własne myślenie i motywy. Nie zastanawiają się nad tym, co kryje się pod określonym zachowaniem dziecka. Upiera się — to nieznośny, bo uparty. I już gotowa etykietka. A tak naprawdę, to nie znają przyczyny jego zachowania. Przykre są konsekwencje takich etykietek. Jeśli rodzic widzi swoje dziecko w kategoriach negatywnych i tak je ocenia, mówi mu to i on w to wierzy, to potem postępuje zgodnie z tym, co słyszy od rodzica. Rodzic to widzi i utwierdza się w przekonaniu, że miał rację. Powstaje błędne koło, które nie jest łatwo przerwać, bo zwykle rodzic jest utwierdzony w słuszności swojego myślenia.
W opisanej sytuacji następuje zachwianie poczucia własnej wartości spowodowane postrzeganiem negatywnych cech dziecka i nieustannym mówieniu mu o nich. Taka postawa rodziców powoduje rezygnację z próby podjęcia wykonania określonego zadania przez dziecko. Ono myśli, że jest niezaradne, niezdolne, więc mu się nie uda. Jest to zjawisko zwane „samopotwierdzającym się proroctwem”. Postrzeganie cech pozytywnych i mówienie dziecku o nich sprzyja postrzeganiu pozytywnych swoich możliwości. Dziecko myśli, że jest zdolne, więc musi się udać i podejmuje kolejne próby wykonania zadania.

Dzisiaj jest

sobota,
16 grudnia 2017

(350. dzień roku)

Święta

Sobota, II Tydzień Adwentu Rok B, II Dzień Powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia: